„powiedz mi, co zamierzasz zrobić ze swoim jednym dzikim i cennym życiem?" — Mary Oliver
betoniara
rok 1997. kończę pisać pracę magisterską i dostaję się na praktyki do banku w moim rodzinnym mieście. komputery stoją na biurkach dyrekcji, ale nie na biurkach zwykłych pracowników. dział windykacji prowadzi korespondencję z dłużnikami listami pisanymi na maszynie, przez kalkę, w trzech egzemplarzach.
siadam naprzeciwko człowieka, który pracuje w bankowości od dwudziestu lat. jest tą pracą maksymalnie znudzony. pali papierosa przy biurku — wtedy jeszcze można było — a obok stoi szklanka z kawą typu betoniara. jego praca polega na wpisywaniu danych do gotowych wydruków umów. ja robię dziesięć, piętnaście umów na godzinę. on dwie — bo trzeba iść na kawę, do łazienki, na papierosa.
ten obraz noszę w sobie do dziś: smutny człowiek z dopalającym się papierosem, który utknął w miejscu, w którym zapomniał, kim jest i co robi.
nie jest fajnie być człowiekiem, który utknął w miejscu, w którym zapomniał, kim jest i co robi. nie życzę tego nikomu.
o tym też jest ta książka.
świat zmienił się nie do poznania. minęło trzydzieści lat.
w 1997 uczyłam pracowników banku, jak formatować pisma w Wordzie, żeby nie wyrównywać spacjami.
dziś uczę, jak korzystać z AI.
trzydzieści lat — a to się we mnie nie zmieniło:
cały czas staram się usprawnić, uprościć, polepszyć ludziom życie.
zmieniło się co innego. i o tej zmianie jest ta książka.
niewidzialna organizatorka
wiele lat później siedzę w sali konferencyjnej na spotkaniu, które sama zorganizowałam — między dwoma mężczyznami reprezentującymi dwie duże instytucje finansowe.
jeden z nich jest moim szefem.
wystarczyłoby jedno zdanie na początku:
„dzięki, Asiu, za zorganizowanie tego spotkania."
nie padło.
ani wtedy, ani nigdy później.
byłam w tym pokoju niewidzialna. przez większość spotkania
fizycznie siedziałam przy stole. ale moje siedzenie nie siedziało w tamtym pokoju. moja głowa była porozrzucana po wszystkich podobnych sytuacjach, w których zostałam zignorowana, choćby dlatego, że byłam kobietą w bardzo męskim świecie finansów.
uratowała mnie kartka papieru przede mną. przez dwadzieścia minut wyglądało, jakbym robiła notatki ze spotkania.
naprawdę robiłam coś, czego właśnie się uczyłam: nazywałam po kolei wszystko, co się we mnie działo — wściekłość, rozpacz, bezradność — aż emocje powiedziały mi, czego naprawdę potrzebuję.
kiedy panowie skończyli ustalać, jak fantastyczna i owocna będzie ta współpraca, i nagle przypomnieli sobie, że siedzę przy stole — miałam spokojną, uśmiechniętą twarz.
nie dlatego, że stłumiłam.
dlatego, że wróciłam.
do siebie.
do Obecności.
tego dnia po raz pierwszy świadomie doświadczyłam na własnej skórze rzeczy, którą potem widziałam u wielu liderów, rodziców, partnerów i prezesów: można być w pomieszczeniu (kuchni, gabinecie, sali konferencyjnej) i jednocześnie nie być we własnym życiu.
Obecność — stan, w którym Twoja głowa jest tam, gdzie Twoje siedzenie — nie jest „luksusem dla ludzi, którzy mają czas”.
jest fundamentem wszystkiego:empatii.decyzji.relacji.przywództwa.rodzicielstwa.
i jest kompetencją. da się jej nauczyć. wiem, bo uczyłam się jej najdrożej, jak można — a raz prawie zapłaciłam za jej brak życiem. o tym później.
jak zbudowana jest ta książka
prowadzę Cię przez cztery kręgi — od środka na zewnątrz.w sobie: mózg, wewnętrzne głosy, kłamstwa, w które wierzysz, i sztuka trzymania siebie.
w relacji: empatia, słuchanie, granice i to, co żyje między dwojgiem ludzi.
w systemie: zespół, organizacja i niewidzialne wzorce, które przyszły z domu.
w życiu: codzienne mikropraktyki, fale, pożegnania i powrót do domu.
przez wszystkie kręgi biegnie druga oś — w górę. bo problem rzadko rozwiązuje się na piętrze, na którym powstał: zachowanie zmienia się, gdy ruszysz przekonanie; przekonanie — gdy dotkniesz tożsamości; a najgłębsza praca dzieje się na poziomie subtelnym, tam gdzie mieszkają wartości, misja i to, co niektórzy nazywają duszą.
ja nazywam to next level.
praca wykonywana na tym poziomie jest najcichsza, najbardziej subtelna — i daje największe efekty.
zmianę.
spokój.
Obecność.
każdy rozdział ma ten sam rytm: prawdziwa scena z życia,
potem: co na to nauka — bo lubię, kiedy lewa soczewka dostaje swoje dane
potem: jedna praktyka-kotwica, ramka z kontraktami, które być może podpisałeś (dowiesz się o co chodzi w trzecim rozdziale), zanim nauczyłeś się czytać,
sekcja „przenieś to do domu", bo to, co działa z zespołem, działa też z dzieckiem i z rodzicami — i na końcu dwa kroki w głąb:
co na to duchowość, oraz
medytacja.
każdą medytację możesz odsłuchać nagraną moim głosem — albo, i to polecam najbardziej, nagrać ją sobie własnym.
nie ma na świecie głosu, któremu Twój układ nerwowy ufa bardziej.
nie musisz czytać po kolei. lider może wejść przez kręgi pierwszy i trzeci, człowiek w relacji — przez pierwszy i drugi.
książka i tak zrobi swoje.
bo ja w gruncie rzeczy robię w życiu jedną rzecz: spotykam człowieków ze sobą i ze sobą nawzajem.
jeszcze jedno, zanim zaczniemy.nad moim biurkiem wisi kartka: „to nie jest wysiłek i trud, tylko wkład."ta książka też nim jest.
mam 52 lata. po raz pierwszy w życiu uczę się pisać książkę.
zaczynajmy — od miejsca, w którym wszystko się zaczyna.od Twojej głowy.i od Twojego siedzenia.
